coach, Wrocław, szkolenia, psycholog, trener, Aleksandra Mroczko, coaching

Każdy z nas intuicyjnie czuje, że otwartość i dzielenie się z potrzeby serca mają sens. Działania inspirowane chęcią ubogacenia życia drugiego człowieka i świata mogą przynieść tylko dobro.  Wręcz trudno sobie wyobrazić szczęśliwą relację, w której nie ma pragnienia dobra i szczęścia drugiej osoby. Postawę otwartości i kierowania się sercem i dobrem nazywam grą w miłość. I choć jest ona dla nas tak naturalna, to zdarza się, że nawet w najbliższych relacjach wybieramy tę drugą grę. Grę, na której tracą obie strony. Grę w „kto ma rację”. W tej grze przegranym jest ten, kto się pomyli lub popełni błąd. Według zasad „gry” osoba ta zasługuje na karę. Wygranym zaś jest ta osoba, która ma rację. Ona też otrzymuje nagrodę.

Postrzeganie świata w tych kategoriach nie daje szansy na porozumienie. Zamiast uczciwie i otwarcie mówić o potrzebach, skupiamy się na tym, by „nie oddać pola”, by nie przegrać, nie dać się „przyłapać”, na choćby najmniejszym „błędzie”. Piszę te słowa w cudzysłowie, bo one mają znaczenie tylko tak długo, jak długo gramy w tę grę. Bo czym jest błąd? Tylko subiektywną oceną sensowności jakiegoś działania lub decyzji. Czym jest oddanie pola? Może być przecież darem miłości i otwartości a nie przegraną. Przyłapywanie może mieć miejsce tylko wtedy, kiedy coś się ukrywa, kiedy jest się nie do końca szczerym lub kiedy skupiamy się na szukaniu „winnego”. Tak więc w grze w kto ma rację, zamiast mówić wprost o potrzebach , staramy się walczyć o swoje zdanie za wszelką cenę. Nie możemy też w pełni słuchać, żeby przypadkiem nie dać do zrozumienia, że zgadzamy się z drugą połówką. Nasza uwaga skupia się na ocenianiu: co jest dobre a co złe, co właściwe a co niestosowne, jak się powinno, a jak się nie powinno postępować. Jakim więc cudem, mielibyśmy znaleźć rozwiązanie odpowiadające na rzeczywiste potrzeby obu stron?

Aby dość do porozumienia potrzebujemy szczerości, wyjawienia intencji, otwartości, dobrego słuchania. Marshall Rosenberg stworzył i opisał model komunikacji NVC, zwany Językiem Serca, który zwiększa szanse na prawdziwą empatię i bliskość. Który zaprasza do „gry w miłość”.

Już teraz zarezerwuj miejsce na weekendowy trening NVC a jeśli wolicie uczyć się „gry w miłość” we dwoje, przyjdźcie na weekendowy warsztat dla par.

Ona i On. Historia pewnej delegacji

Wyobraź sobie, że ona wraca do domu po całym weekendzie w delegacji. On został, zorganizował świetną wycieczkę dla dzieci i zajął się domem. Ona po powrocie nawet nie podchodzi się przywitać. Jest późno, więc od razu wpada w wir działania: rozpakowuje walizkę, nastawia pranie, przygotowuje rzeczy na następny dzień. On patrzy na to, jest mu przykro, jest zawiedziony. Chciałby, aby ona zwróciła na niego uwagę, doceniła go, zapytała jak mu minął czas i wykazała się zainteresowaniem. Co robi?

Zastanów się jaka by była Twoja reakcja. A potem przeczytaj, jak mogłaby wyglądać ich interakcja w zależności od postawy naszych bohaterów.

„Gra kto ma rację”

Wykrzykuje „Halo! Ja też tu jestem, a Ty wpadasz jak burza i myślisz tylko o sobie!!” albo/i „No jasne! Jak trzeba dziećmi się zająć, to „misiu, misiu”, a teraz to widać, że masz mnie w nosie!” i/albo „Wszystko jest ważniejsze niż ja!”
W odpowiedzi nie dostaje ani grama zainteresowania, empatii czy – tym bardziej – docenienia. Słyszy tylko wykrzykiwane „Chyba zwariowałeś! Nie widzisz ile jeszcze muszę ogarnąć? Wydaje Ci się, że praca w weekend to plażowanie pod palemką??”, a zaraz potem „Znowu się czepiasz!!” albo „Chyba za wcześnie wróciłam!!”

„Gra w miłość”

Mówi  „Hej, dobrze, że już jesteś! Stęskniłem się.” albo/i  „Chodź się przywitać, bo pomyślę, że brudne skarpetki są dla Ciebie ważniejsze od męża;)”, i/albo „To dla mnie naprawdę ważne!”, i/albo „Koniecznie chcę Ci opowiedzieć, co robiliśmy z dzieciakami.” Trudno by było po takich słowach odpyskować cokolwiek. więc ona zostawia nienastawione pranie i idzie przykleić się do męża. Być może też zapyta „Opowiedz, jak Wam było fatalnie i źle beze mnie ;)”

Zamiast rzucać oskarżeniami, roztrząsać przeszłość i rozwijać argumentację, wsłuchaj się w to, co jest „pod powierzchnią”. Najpierw zastanów się czego Ci brakuje na głębszym poziomie. Być może potrzebujesz bliskości, ważności, jasności, akceptacji, zrozumienia, bezpieczeństwa? Potem nazwij emocje, które przeżywasz. Być może są tam obawy, smutek, złość, zawód, strach, żal lub wstyd? I wreszcie zastanów się jakie działania, mogłyby sprawić, że Twoja ważna potrzeba byłaby spełniona.

Na płaszczyznach wewnętrznych potrzeb, autentycznych emocji i uczciwych próśb dużo trudniej znaleźć pretekst do kłótni. Kiedy Ty zachowasz taką postawę to także drugiemu będzie łatwiej zrozumieć, co Tobą powoduje. Łatwiej też Ci będzie uzyskać to, czego potrzebujesz.  

UA-55118160-2 gtag('config', 'AW-790090400');