coach, Wrocław, szkolenia, psycholog, trener, Aleksandra Mroczko, coaching

Początek roku to ten okres, w którym chętnie planujemy, podsumowujemy i stawiamy sobie nowe cele. W sieci znajdziesz liczne zachęty do tworzenia mapy marzeń, analizy sukcesów i błędów, stawiania sobie celów i rozpisywania planów. Wujek Google podrzuci Ci tysiące propozycji planerów, kalendarzy i formularzy ułatwiających wykonanie tych zadań.

Po co to wszystko?

Najczęściej padającą odpowiedzią jest: „Musisz planować, aby osiągnąć sukces (albo inaczej: szczęście)”. Czy rzeczywiście „musisz”? Nie sądzę. Narzędzia planowania to tylko narzędzia. Mają Tobie coś ułatwić, ale nic nie zrobią za Ciebie. W ostateczności najbardziej liczy się Twoje działanie.

No tak, ale dziś nie chcę mówić o użyteczności takich czy innych narzędzi. Mądrze korzystaj z doświadczenia innych i sama wybierz co się u Ciebie sprawdza. Dziś powiem Ci o czterech składowych zarządzania sobą w czasie, które mają bardzo duży wpływ na budowanie pewności siebie.

I. Stawianie sobie celów.

Jeśli patrząc wstecz trudno Ci określić, czy osiągnąłeś swoje cele, być może jesteś jedną z tych osób, które nie definiują i nie zapisują swoich celów, planów ani marzeń. Nie robiąc tego, nie musisz się konfrontować niezrealizowaniem ich. Równocześnie zabierasz sobie naturalną szansę do świętowania sukcesów. Zwiększasz też ryzyko, że z dnia na dzień, z miesiąca na miesiąc będziesz realizować cudze cele. Zadania nie odgrywające dla Ciebie zbyt wielkiej roli.

Jakie masz szanse być na koniec życia tam, gdzie chcesz być, jeśli nie będziesz definiować swoich marzeń i celów?

Nie powiem, że żadne, bo to nie byłaby prawda.
Możliwe, że intuicja, stały kontakt ze sobą i wewnętrzna mądrość poprowadziłyby Cię dokładnie w to miejsce, które dla Ciebie jest najlepsze. W takim jednak wypadku nie definiując kolejnych kroków i celów też coś stracisz. Stracisz ogromną dawkę dumy, pewności siebie i satysfakcji, którą można zyskać, kiedy z miesiąca na miesiąc spostrzega się kolejne zrealizowane plany.
Możliwe też, że Twoja intuicja i spontaniczność nie dadzą Ci wystarczającej siły, by wytrwać w tym, co dla Ciebie najlepsze. I wówczas będziesz dużo bardziej podatna na wymówki, wątpliwości, niepewność oraz realizację drugo- i trzeciorzędnych celów.

Jaka moc dla poczucia własnej wartości kryje się w (mądrze postawionych) celach?

1. Łapię głęboki kontakt ze sobą.

Ustalenie celów zajmuje mi trochę czasu. Podczas tej pracy skupiam się na swoich wartościach oraz misji i wizji. Patrzę też na przeszłe doświadczenia oraz zasoby. Sprawdzam ile w jakim czasie jestem w stanie wziąć na siebie. Weryfikuję, co będzie dla mnie ambitnym ale równocześnie możliwym do osiągnięcia wyzwaniem. Analizuję wcześniejsze sukcesy i porażki, aby wnioski uwzględnić podczas stawiania celu (a także potem, podczas układania planu realizacji).
Kontakt ze sobą daje mi poczucie pewności siebie. Pozwala przywołać na poziom świadomy moje wartości i to kim jestem. Pozwala więc też budować adekwatne poczucie własnej wartości.

2. Budzę w sobie wiarę w swoje możliwości.

Samo zdefiniowanie celu i jego brzmienie napawa mnie energią i wzbudza pragnienie osiągnięcia go. Myśląc o wizji przyszłości widzę siebie taką, jaką będę, gdy osiągnę już dany cel. Samo wyobrażenie daje mi już solidnego kopa pewności siebie. Bo w głębi duszy zaczynam nabierać przekonania a nawet pewności, że mogę taką właśnie osobą być.

3. Mam szansę na sukces.

Jeśli nie postawiłabym sobie celu, to wprowadzone zmiany mogłyby umknąć mojej uwadze. Mogłabym je także łatwo zrzucić na karb przypadku lub szczęścia. Kiedy stawiam sobie cel, określam stan wyjściowy i definiuję dokładnie planowany rezultat. Dzięki temu wiem, że efekt, jaki osiągnęłam jest wynikiem sumy moich malutkich, codziennych działań. Wiem dlaczego to osiągnęłam, wiem ile pracy w to włożyłam. Doświadczam z całą mocą, że to jest mój sukces

II. Planowanie jest źródłem jasności.

Wyobraź sobie słoneczny poranek. Wstajesz, pełna energii i zapału. Promieniejesz pozytywnym nastawieniem i chęcią działania. Chcesz dzisiaj podbić świat i jesteś na to całkowicie gotowa! Przy lustrze wisi ilustracja obrazująca wizję Ciebie za dwa lata. Patrzysz na nią z dumą. Jesz śniadanie. Następnie siadasz i… I nie wiesz, co masz robić. Nie masz na czym się skupić. Miotasz się, odpisujesz na mejle, układasz papiery na biurku… w końcu wpadasz na fb i spędzasz tam kolejne kilkadziesiąt minut. Dlaczego tak się stało? Bo zabrakło planu działania! Nasz mózg potrzebuje wiedzieć, gdzie ma skierować uwagę. Może się skupić na wizji czy ogólnym celu, ale to nie jest miejsce, z którego (bezpośrednio) pojawią się konkretne działania.

Gdybyś wstała „lewą nogą” albo po średnio przespanej nocy byłoby jeszcze gorzej. W takich chwilach mózg potrzebuje krótkich prostych poleceń. Np. „przygotuj plan artykułu”. I wtedy nie ma znaczenia: chce mi się, czy się nie chce. Biorę kartkę papieru i rysuję. Nawet jeśli na początku bez przekonania, to z czasem idzie mi coraz lepiej i szybciej. Dlaczego? Bo dokładnie wiem, na czym polega zadanie. Mój umysł wie, co ma do zrobienia. Bo zamykam przeglądarkę i wszystko co jest zbędne. Bo mam wyciszony telefon. Bo nastawiłam stoper, który po 25 minutach zadzwoni i w tym czasie zadanie powinno być wykonane.

Jakie skutki przynosi planowanie dla pewności siebie?

1. Wiem co mam robić.

Plan układam na podstawie postawionych sobie celów, w zgodzie z moimi wartościami i potrzebami. Nie muszę więc każdego ranka wznosić się na wyżyny intelektu, wyobraźni i motywacji, aby przemielić swoje cele i na ich podstawie stworzyć listę niezbędnych działań. Mam to ułożone. Mam mapę celów i główne kroki rozpisane na planerze rocznym (z grubsza) i na osi obejmującej kwartał (nieco dokładniej). Mam zadania powtarzające się w cyklach dziennych i tygodniowych oraz listę zadań na najbliższy tydzień lub dwa. Kiedy wstaję rano WIEM co mam robić i wiem, które zadanie jest najważniejsze. A pewność co do tego, co mam robić przekłada się na pewność siebie.

2. Asertywnie odmawiam.

W życiu i w pracy pojawia się sporo ASAPów, świetnych okazji i zwykłych rozpraszaczy. Jeśli bym nie wiedziała, jakie przede mną stają zadania i ile czasu na ich realizację potrzebuję, nie wiedziałabym którą prośbę czy propozycję mogę przyjąć, a która będzie „przeszkadzajką”. Mając plan wiem, że wszystkiego nie zmieszczę i dobrze wiem z jakich powodów odmawiam. Wiem, że jeśli dziś, jutro, pojutrze nie będę odmawiać, to na koniec miesiąca nie osiągnę tego, na czym mi zależy. Myślę, że każda z nas doświadczyła sytuacji, w której nie odmówiła, a po jakimś czasie zrozumiała, że to był błąd. Kiedy pozwalamy, by nasze granice były przekroczone cierpią na tym nie tylko nasze bieżące potrzeby ale także poczucie pewności siebie.

3. Koncentracja zwiększa moją efektywność.

Zdarzyło Ci się, że podczas pracy nad jednym tematem myśli krążyły Ci i co chwile odrywały się od pracy? Tak zwykle się dzieje, kiedy jakiś „kolejny do załatwienia temat” domaga się uwagi. Jeśli tematy będziesz miała spisane i wstawione w grafik, nie będą one musiały już pałętać się po głowie. A nawet gdy się przypałętają, będziesz mogła zapisać je i odłożyć, by z całą mocą skierować uwagę na aktualne zadaniu. Przy zachowaniu koncentracji może pojawić się bardzo satysfakcjonujący stan FLOW, który utwierdza nas w przekonaniu, że to, co robimy ma sens.

4. Unikasz rozpraszaczy i ‚zawiechy’.

Telefon, Facebook, Instagram łatwo ściągają na siebie uwagę. Jeśli brakuje wyznaczonych ram, kiedy i po co się po nie sięga, mogą przyciągać jak magnes co chwilę. Na mnie bardzo dobrze działa wyłączanie ich w czasie, kiedy pracuję bez ich użycia. Nastawiam stoper na 25 minut i całą uwagę kieruję na konkretne zadanie. Zadzwonienie budzika oznacza przerwę. Mam wtedy 5 minut na potrzebne i ważne rozprężenie, zrobienie czegoś przyjemnego, danie sobie mentalnej, fizycznej lub emocjonalnej nagrody J Zarówno sama koncentracja daje satysfakcję, jak i pojawiająca się w jej wyniku produktywność oraz przyjemna chwila rozprężenia, którą siebie obdarowujesz.

5. Idziesz w dobrym kierunku.

Planowanie chroni mnie przed wykonywaniem różnych aktywności z przyzwyczajenia. Bywa, że czynności, które nam weszły w krew nie służą naszym aktualnym celom. Planowanie pozwala mi skupić się na sensownych działaniach. Dokładnie tych, które wybrałam. Które są dla mnie istotne, które lubię, które mnie gdzieś prowadzą i dają mi korzyści. Z perspektywy końca dnia jestem dużo bardziej usatysfakcjonowana z zadań, które zaplanowałam, niż z tych, które były spoza listy.

III. Dyscyplina.

Zdarzało Ci się kiedyś zrobić sobie postanowienie i go nie dotrzymać? Przypomnij sobie, jak się wtedy czułaś i co o sobie myślałaś? Być może wzruszyłaś ramionami i poszłaś dalej, uznając, że widocznie nie było to dość ważne. Sporo osób doświadcza jednak w takich chwilach solidnej dawki pogorszenia samooceny. Czuje się ze sobą po prostu źle. To dlatego, że lubimy dotrzymywać słowa. Tego danego innym oraz tego danego samemu sobie.

Po co nam więc dyscyplina?

1. Zachowanie dyscypliny buduje pewność siebie.

Z czym kojarzy Ci się dyscyplina? Mi przychodzi na myśl wojskowe jednostki specjalne, sportowcy zawodowi i artyści. „Dyscyplina szlifuje charakter”. Aby wytrwać w tym, co zamierzyłaś, pomimo przeszkód, niesprzyjających okoliczności i kuszących wymówek, trzeba mieć „mocny charakter”, czyli determinację, zdecydowanie, upór, siłę, wytrwałość, konsekwencję i niejednokrotnie twardą d. A czy nie po tych cechach właśnie poznajesz osoby pewne siebie? Zachowanie dyscypliny i konsekwentna realizacja planu daje mi także ogromną satysfakcję i dumę. To właśnie dyscyplina chroni mnie przed uleganiem słabościom. Buduję w ten sposób zaufanie do siebie samej.[1]

2. Efekty przychodzą dzięki regularności

Cele osiąga się dzięki regularności i konsekwencji a nie w wyniku jednorazowej mobilizacji. Co Ci przyniesie więcej korzyści: codzienne, dwudziestominutowe truchtanie czy bieg na 25km raz w tygodniu? Codzienna konwersacja w obcym języku czy spędzenie raz w miesiącu 8 godzin pod rząd na nauce? Systematyczne publikowanie treści na Twoim fanpagu, czy wrzucenie kilkudziesięciu materiałów raz w roku? Codzienny czuły gest wobec żony czy raz w roku wielki bukiet kwiatów?

Największe, najważniejsze cele osiąga się przez regularne realizowanie małych kroków. Ta zasada przydaje się bardzo, zwłaszcza przy odległych celach. Kiedy wizja sięga daleko w przyszłość, czasem trudno jest zachować wiarę, że jej osiągnięcie jest możliwe. Ale to, co jest dla Ciebie możliwe, to wykonanie tego małego kroku, który stoi dziś przed Tobą. Uf! Tylko tyle! Np. 20 minut ćwiczeń. Napisanie jednego artykułu. Zadzwonienie do dwóch osób. To jest namacalne, a więc możliwe i osiągalne. Rezultaty, które uzyskasz dodadzą Ci skrzydeł.

IV. Podsumowania.

Podsumowania przez długi czas kojarzyły mi się ze żmudnym zbieraniem danych do tabel, przeglądaniem licznych informacji zwrotnych i próbą uśrednienia różnego rodzaju wyników. Tabelki dalej uważam za przydatne, ale już nie wszystkie dane próbuję do nich wcisnąć. Poza tym bardziej niż „ile dokładnie?” interesuje mnie teraz „co to dla mnie oznacza?” i „dlaczego tak poszło?” „co pomagało/co przeszkadzało?”

W jaki sposób podsumowanie wspiera poczucie pewności siebie?

 1. Poznaję siebie lepiej.

Kiedy robię podsumowanie, kiedy zadaję sobie te różne pytania związane z sukcesem lub niepowodzeniem, mam szansę wyciągnąć przydatne wnioski. Bardzo konkretne wnioski, które zaprocentują podczas planowania kolejnych działań. I wiem na przykład, że łatwiej mi się zabrać za zadanie, jeśli określę ile czasu mi zajmie/ile czasu na nie przeznaczę. Nauczyłam się też, że tak samo jak zapisuję plany związane z życiem zawodowym, tak samo potrzebuję rozpisywać sobie zadania związane z relacjami. Wiem o jakiej porze do czego mam potencjał. Cały czas uczę się co na mnie działa, a co nie. A dzięki temu zyskuję samoświadomość, która pozwala mi lepiej i pewniej poruszać się w świecie.

2. Wnioski są szansą rozwój.

Każdy z nas potrzebuje rozwoju. Chcemy czuć, że coś w nas się zmienia, że jesteśmy co miesiąc, co rok o kilka kroków dalej, niż byliśmy wcześniej. Rozwój daje nam satysfakcję i poczucie, że kolejne zmiany są dla nas możliwe. Wyciągając wnioski zyskuję szansę na świadome kierowanie moim rozwojem i wykorzystanie przeszłych doświadczeń.

3. Podsumowanie to szansa na świętowanie.

Wiele moich Klientek przychodzi i jest z siebie bardzo niezadowolona. Mówią o tym, jak bardzo by chciały tego czy tamtego i jak wciąż daleka droga przed nimi. Mają poczucie, że niewiele osiągnęły. Wtedy je zachęcam, by spojrzały wstecz. Opowiedziały o tym, co mają. Często, gdy już zaczną mówić, okazuje się, że mają za sobą długą drogę i wiele powodów do dumy. Zabrakło im spoglądania wstecz, by uświadamiać sobie, co już osiągnęły. Zabrakło świętowania sukcesów. Nagradzania się i chwalenia. Parząc wciąż na kolejny i kolejny odległy cel, można żyć w poczuciu bycia wciąż niewystarczającym. Zatrzymaj się choćby raz na kwartał, by zobaczyć jaką drogę przeszłaś i by pogratulować sobie sukcesów. Uświadamianie ich sobie da Ci dużo pewności siebie.

Podsumowując proponuję Ci cztery sposoby zaczerpnięte z metod zarządzania sobą w czasie, które będą wspierały Twoje poczucie własnej wartości. Zachęcam cię, byś wzięła do ręki piękną kartkę i dziś zastanowiła się nad sobą i tym co dla Ciebie ważne, aby zdefiniować i zapisać cel na najbliższy miesiąc lub dwa. Jutro zatrzymaj się na kolejne pół godziny, aby stworzyć plan działania. A następnie realizuj go skrupulatnie aż do momentu podsumowania. Po prostu sprawdź, jak może

Mam nadzieję, że ten artykuł pokazał Ci jak wzmacniające może stać się dla Ciebie mądre wykorzystanie narzędzi do zarządzania sobą w czasie. A może już dobrze znałaś i doświadczałaś tej mocy? Proszę podziel się swoimi refleksjami i zadaj pytania w komentarzach.

Dotarłaś do samego końca artykuły, więc domyślam się, że zależy Ci na świadomym budowaniu pewności siebie i poczucia własnej wartości oraz wzmacnianiu miłości do siebie

Dlatego serdecznie zapraszam Cię na szkolenie Pokochaj siebie. Odkryj kobiecą siłę i piękno.


[1] Na marginesie wspomnę, że nie jestem zwolenniczką forsowania realizacji wszystkich założonych zadań na siłę. To jest druga skrajność w stosunku do pobłażania sobie. Tak samo niekorzystna. Dyscyplina jest sensowna tylko wtedy, kiedy wiesz, że działania, które wybrałaś są wartościowe z punktu widzenia Twoich aktualnych priorytetów i dobrze dostosowane do Twoich możliwości. Ale skoro już wiesz, że coś jest dla Ciebie dobre i Ci służy, a opór wynika głównie z braku przyzwyczajenia, jeśli kiedy już zaczniesz wykonywać daną czynność to dobrze się z nią czujesz, to warto zaprząc do działania dyscyplinę.