coach, Wrocław, szkolenia, psycholog, trener, Aleksandra Mroczko, coaching

„Życie jest teatrem!” śpiewał artysta. Psychologowie, zainspirowani tą metaforą, od dziesięcioleci zastanawiają się nad zmiennością i stałością naszej osobowości w różnych sytuacjach społecznych. Czy to prawda, że większość życia spędzamy w maskach? Kiedy jestem sobą (a kiedy nie powinienem sobą być i czy to w ogóle możliwe nie być sobą?) – o przyjmowaniu ról, korzyściach i stratach z tym związanych rozmawiamy gościnnie z Aleksandrą Gajek, wrocławską psycholog, trenerką i coachem.

Katarzyna Kubat-Eijeriks: Zdarza mi się usłyszeć, gdy ktoś opowiadając o sobie, mówi, że w domu jest „inny” niż w pracy. Czy można powiedzieć, że nasza osobowość zmienia się w zależności od tego, czy jesteśmy w miejscu służbowym, czy prywatnym?

Aleksandra Gajek: Większość aktualnych teorii psychologicznych zakłada, że osobowość jest czymś stałym, niezmiennym. Składają się na nią różne cechy – i to one mogą nasilać się lub słabnąć w zależności od roli, którą przyjmujemy w danej sytuacji. Przykładowo, skłonność do skrupulatności, niezbędna w pracy księgowego. W domu, sprzątając, ów pracownik księgowości nie musi być podobnie skrupulatny w odkurzaniu. Podobnie, człowiek o typie osobowości cholerycznej może chwilowo, na potrzebę rozmowy handlowej z klientem kontrolować swoje zniecierpliwienie. Wróciwszy zaś do domu, nie ma nad sobą kontroli szefa, więc łatwiej mu przyjdzie okazać swoją porywczość. To wciąż ta sama osoba, która w roli pracownika po prostu łatwiej dostosowała swoje zachowanie do społecznych standardów zachowań sprzedawcy.

Typy osobowości Hipokratesa

Osobowość interesowała już starożytnych badaczy. Najwcześniej i najbardziej znanej typologii osobowości dokonał Hipokrates – żyjący w V wieku p.n.e. twórca medycyny. Za podstawę wziął temperament, czyli siłę i szybkość reagowania człowieka na bodźce zewnętrzne. W jego teorii mamy 4 typy osobowości:

  • sangwinika, czyli człowieka o żywym i zmiennym usposobieniu
  • melancholika — mało uczuciowego i mało aktywnego
  • choleryka — pobudliwego i mało wytrwałego w działaniu
  • flegmatyka — mało pobudliwego, lecz wytrwały i konsekwentny w działaniu.

Do czasów współczesnych teoria Hipokratesa jest aktywnie weryfikowana i doskonalona przez kolejne pokolenia psychologów.

KKE: Sądzę, że ów anonimowy handlowiec panował nad sobą, kierując się raczej chęcią zamknięcia sprzedaży – a więc zyskiem – niż oczekiwaniami społecznymi.

AG: I to jest jak najbardziej naturalne! Z reguły, poza chorobowymi przypadkami osób o tendencjach autodestrukcyjnych, zachowujemy się tak, by uzyskiwać profity. Pojęte psychologicznie, nie tylko finansowo. Przecież za chęcią zarobku kryją się inne potrzeby – potrzeba bezpieczeństwa, potrzeba uznania i prestiżu, potrzeba autorytetu, potrzeba bycia atrakcyjnym itd. Mówiąc prościej – zachowujemy się w sposób, który przynosi nam korzyści. Jeśli szef krzyczy na pracowników, a oni z lęku przed konfrontacją wykonują jego „wykrzyczane” polecenia ulegając agresji – to szef osiąga przecież swoje cele. Zadania są realizowane, ludzie schodzą mu z drogi – to może dawać poczucie mocy. Jestem silny – zdobywam.

KKE: Szef to rola przełożonego. Czym są owe role, o których wcześniej wspominałaś?

AG: Każdy z nas przyjmuje różne role – w odpowiedzi na sytuację, w której w danej chwili uczestniczy oraz w zależności od osób, z którymi wchodzi w interakcję. Bywam w roli trenera, gdy prowadzę szkolenia, terapeuty – na indywidualnych spotkaniach z klientami, obywatelki – gdy głosuję w wyborach, klienta – gdy robię zakupy, sprzedawcy – gdy reklamuję swój biznes, kierowcy – gdy jadę  do Warszawy, matki – gdy opiekuję się dziećmi, organizatora – gdy zapraszam przyjaciół na imieniny. I tak dalej… Ról jest mnóstwo, tak jak mnóstwo jest sytuacji, w których bierzemy udział każdego dnia. Naturalnie, role różnią się od siebie – choćby oczekiwaniami społecznymi wobec nich. Od kobiety występującej w roli żony oczekuje się większej wrażliwości na uczucia innych niż od kobiety występującej w roli menedżera. Od menedżerki oczekuje się zazwyczaj nastawienia na wykonanie zadania, które bywa sprzeczne z nastawieniem na relację ze współpracownikami.

KKE: Czyli… mówiąc o tym, że w pracy „jestem inna” niż na gruncie prywatnym, mam na myśli to, że w roli zawodowej zachowuję się zgodnie kanonem innym niż ten obowiązujący dla roli np. przyjaciółki?

AG: Tak. Warto dodać, że role wymagają od nas różnych umiejętności. Aktywujemy lub dezaktywujemy je w sobie przełączając się z roli „prywatnej” na „służbową”. W piżamie czy w garniturze wewnętrznie pozostajesz tą samą osobą – ale ze względu na eksponowanie lub ukrywanie danej umiejętności, Twoi koledzy zza biurka mogą postrzegać Cię inaczej niż Twoja kuzynka. Przykładowo pracownik działu obsługi klienta wykazuje się umiejętnością formułowania „okrągłych”, poprawnych językowo i gramatycznie zdań. Kiedy spotyka się z kumplami przy piwie, nadal posiada tę umiejętność, ale nie ujawnia się ona tak wyraziście. W tych okolicznościach najzwyczajniej w świecie nie jest mu ona potrzebna do sprawnego porozumiewania się. Warto zwrócić uwagę na to, że im dalej dana rola leży od naszej „natury” (czyli osobowości), tym większe podejmujemy ryzyko życia w poczuciu dyskomfortu. W psychologii nosi on nazwę dysonansu wewnętrznego – gdy nasze wartości, przekonania, wiedza i umiejętności stoją w sprzeczności z naszym zachowaniem. Mam tu na myśli np. osobę nieśmiałą, która zostaje poproszona o przeprowadzenie prezentacji dla zarządu. Chwilowy występ w owej roli konferansjera – czyli człowieka poddanego publicznej ekspozycji i to przed gronem autorytetów formalnych – nasz nieśmiały pracownik prawdopodobnie okupi ogromnym stresem. Złożonym z lęku przed byciem ocenianym, zwątpienia we własne kompetencje i złości na przełożonego, który dał jemu to zadanie.

KKE: Nie jestem pewna, czy da się uniknąć odgrywania ról, które są dla nas „nienaturalne”. Życie przynosi tak wiele zwrotów akcji…

AG: Zgadza się. Może się okazać, że olbrzymie wyzwanie początkowo będące źródłem stresu i dyskomfortu stanie się okazją eksploracji nowych, ciekawych obszarów, rozwijania nieodkrytych dotąd zasobów. Warto z jednej strony znać swoje preferencje i predyspozycje, a z drugiej – podejmować wysiłek zdobywania wiedzy o sobie i poszerzania umiejętności. Jaki jestem? Co lubię robić, a za czym nie przepadam? Co potrafię, a czego chcę się jeszcze nauczyć? W czym odnoszę sukcesy, a co kończy się porażką – i co w sobie mogę rozwinąć by osiągać sukces? Samoświadomość pozwala nam podejmować decyzje zawodowe i prywatne, które będą dla nas bardziej satysfakcjonujące, poprawią jakość naszego życia. Taką pracą nad sobą jest udział w szkoleniach i warsztatach, praca z coachem lub podjęcie psychoterapii. Gdy czuję, że w jakiejś sytuacji – roli – nie jestem prawdziwym sobą, to odkrycie, co powoduje ten dyskomfort, może być dla mnie początkiem rozwoju. Warto dbać o siebie w tym aspekcie, bo im bardziej dana rola jest sprzeczna z moją osobowością, tym większą cenę zapłacę za tę niespójność. Brak harmonii tego, jacy jesteśmy, z tym, co na długą metę robimy, rodzi poczucie zagubienia.

KKE: Czym objawia się zagubienie?

AG: Zagubienie, poczucie życiowej dysharmonii czy po prostu nieszczęśliwości zwykle ujawnia się początkowo w ciele. To tzw. somatyzacja – gdy nasz rozum coś jeszcze przed nami ukrywa, gdy nie zdajemy sobie z czegoś sprawy na poziomie świadomym, a ciało już to czuje – i odpowiednio reaguje. Zaczynamy mieć kłopoty ze snem, sensacje żołądkowe, rozregulowany układ pokarmowy, bóle głowy, napięcia i bóle mięśniowe (np. szczękościsk lub bóle karku). Potem zmieniają się nasze zachowania – efekty widzimy w reakcjach innych ludzi, np. bliscy narzekają: „nie poznaję cię…”, „to jak się ostatnio zachowałeś, to nie jesteś ty”. Bardzo często odreagowujemy wewnętrzną dysharmonię agresją – źle traktujemy osoby żyjące wokół nas. Kolejnym etapem może być uczucie ospałości i zniechęcenia, gdy trudno nam się zebrać do czegokolwiek: do zadań w pracy, zwykłych, codziennych czynności, o hobby i zainteresowaniach nie mówiąc. Szczególnie mocno męczymy się w pracy – bo w każdej jej minucie wykonujemy „podwójną robotę”. Poza wykonywaniem realnych zadań, pracujemy wewnętrznie, ścierając się z samym sobą. „Jak ja tego nienawidzę” – myślimy w trakcie danej czynności. To tak, jakby ktoś próbował ciągnąć ciężki wóz w dwie przeciwne strony.

KKE: Jak się wyrwać z takiego stanu? Czy może lepiej czekać, aż samo przejdzie?

AG: Opisany przeze mnie stan to raczej poważny moment w życiu psychicznym, trudno mi więc wyobrazić sobie, żeby nagle magicznie zniknął. Albo osuwamy się dalej we frustrację, stres i nieszczęśliwość, zbliżając się do punktu kulminacyjnego, albo jakiś bodziec zewnętrzny motywuje nas do podjęcia wysiłku zmiany status quo. Z doświadczenia widzę, jak niebezpieczne jest trwanie w takim stanie. Człowiek jest coraz bardziej zmęczony, przygnębiony, zaczyna widzieć albo drastyczne i irracjonalne rozwiązania, albo doświadczać obezwładniającego poczucia bezsilności. W każdym momencie możemy poprosić o pomoc. Może być nią otwarcie się przed kimś bliskim, zapewnienie sobie dłuższej przerwy, zmiana otoczenia lub spotkanie ze specjalistą. W zależności o tego, co nam najbardziej odpowiada i na co nas – finansowo i emocjonalnie – w danej chwili stać. Na pewno nie warto brać swojej nieszczęśliwości „na przeczekanie”. Życie jest po to, żeby żyć.

KKE: W ramach wiedzy o sobie pewnie warto mieć też świadomość, co jest dla nas w życiu ważne. Jest istotne zarówno dziś i będzie liczyło się dla mnie za 5 lat.

AG: To jest pytanie o wartości. Jakie wartości są we mnie stale, niezależnie od sytuacji i roli? Większość z nas po zastanowieniu potrafiłaby wskazać 2-3 kluczowe dla nich kryteria życiowe. Zachęcam do stawiania sobie takich pytań.

KKE: Dziękuję za wywiad.

Teoria osobowości Hansa Eysencka

Współczesny, angielski naukowiec uznał, że osobowość powstaje i rozwija się przez współdziałanie czterech sfer:

  • poznawczej – czyli inteligencji, która buduje umysł człowieka
  • woluntarnej – czyli temu, co rozwija charakter (system świadomych zachowań), nazywanej często „moralną” stroną osobowości
  • afektywnej – temperamentowi, czyli sposobowi wyrażania emocji
  • somatycznej – stanowi  ciała.

Twierdził, że osobowość jest względnie trwała i determinuje specyficzny sposób przystosowania się człowieka do otoczenia. Jest także wypadkową uwarunkowań genetycznych i wpływów środowiskowych. Podkreślał w swoich pracach, że człowiek nie ma szans na rozwój osobowości, jeżeli któraś z wyżej wymienionych sfer niedomaga.

Wywiad dla Getin bank na użytek magazynu wewnętrznego GO!
Kliknij, aby powiększyć zdjęcie.

Artykul do GO!_1 Artykul do GO!_2 Artykul do GO!_3

 

 

 

 

 

Podziel się na:
  • Drukuj
  • PDF
  • Facebook
  • LinkedIn
  • Google Buzz
  • Twitter
  • MySpace
  • Blip
  • Dodaj do ulubionych
  • RSS
UA-55118160-2