coach, Wrocław, szkolenia, psycholog, trener, Aleksandra Mroczko, coaching

Kiedy myślę o dążeniu do sukcesu, mam szeroki wachlarz skojarzeń, doświadczeń i podpowiedzi. Jest wiele sposobów, dzięki którym osiągnięcie celu staje się możliwe. Równocześnie jednak zapala mi się czerwona lampka. Dążenie na szczyt jest bowiem samo w sobie kosztowne. Okazuje się też całkiem nieprzydatne, jeśli cel nie jest spójny z Twoimi wartościami i gdy nie zweryfikujesz swoich możliwości.

Aby faktycznie osiągnąć sukces musisz mieć pełną świadomość tego, co ma dla Ciebie największe znaczenie. Co z tego, jeśli osiągniesz sukces w sporcie, jeśli ważna jest dla Ciebie rodzina? Co Ci po sukcesie w obszarze zawodowym, jeśli liczy się dla Ciebie wspinaczka wysokogórska? Dla każdego z nas sukcesem będzie co innego. Pamiętaj także, że sukces wymaga dużej ilości wysiłku, pracy, samozaparcia i gotowości do poświęceń. Jeśli nie jesteś na to przygotowany – rozważ alternatywne ścieżki. Na koniec warto też zdać sobie sprawę z tego, że nie jest możliwe, aby zrealizować równocześnie wszystkie płaszczyzny życia. Poniżej daję Ci trzy wskazówki oraz ćwiczenia, dzięki którym ułatwisz lub umożliwisz sobie osiągnięcie szczytu.

Prawda pierwsza:
Nie warto wspinać się na szczyt, który nie jest spełnieniem Twoich marzeń.

Być może to stwierdzenie brzmi jak truizm, ale uwierz mi, każdy z nas może wpaść w pułapkę realizacji cudzych celów i marzeń. Z wielu stron dochodzą do nas podpowiedzi na temat tego jak należy żyć, co jest sukcesem, co jest wartością, czego nie wypada a co trzeba. Nawet w biznesie trudno się odciąć z napływających zewsząd sugestii: należy wystąpić na TEDzie, zarobić pierwszy milion w ciągu dwóch lat, wprowadzić spółkę na giełdę, stać się Aniołem Biznesu… Jeśli masz za sobą któryś z tych kamieni milowych to wiesz, jak wiele satysfakcji może Ci on przynieść. Równocześnie wiesz także, że żaden z nich nie oznacza końca wyzwań, ciężkiej pracy czy trudnych decyzji. Czasem wręcz pojawia się ich więcej.

Kiedy więc będziesz mógł sobie powiedzieć „osiągnąłem sukces”?

Wymienione wyżej mniejsze czy większe osiągnięcia nazwałabym celami. Kiedy myślę o sukcesie, mam raczej wyobrażenie czegoś bardziej strategicznego i globalnego dla mojego życia. Jeśli chcesz zdefiniować czym dla Ciebie jest sukces – zapraszam do ćwiczenia.

Ćwiczenie 1.

Wyobraź sobie, że masz 89 lat. Za Tobą długie i owocne życie. Teraz już zdecydowanie bardziej stonowane i spokojne. Odwiedził Cię młodzieniec, który właśnie wchodzi w dorosłość. To bliski Tobie, młody człowiek. Co mu odpowiesz, gdy zada pytanie:
– Dziadku, co jest Twoim największym życiowym sukcesem?

– Co z Twojej perspektywy nazywasz sukcesem?
– Z czego jesteś najbardziej dumny?
– Co okazało się najważniejsze?

Zapisz wszystkie odpowiedzi.

Być może ujawnił się jeden najważniejszy element definiujący Twój życiowy sukces. Możliwe, że jest ich kilka. Możliwe też, że poświęcenie uwagi niektórym sferom życia, nie doprowadzi Cię do uczucia spełnienia.

Teraz, gdy już wiesz, co z perspektywy lat nadal będziesz uważał za sukces, pora na drugą część zadania.

Narysuj koło. Reprezentuje ono całą energię, jaką możesz dziś rozdzielić na poszczególne kierunki działań. Mając w pamięci, co na koniec życia będzie się liczyć dla Ciebie najbardziej, postanów, na które z nich chcesz w najbliższym roku przeznaczyć więcej sił, a na które mniej.

Jeśli dziś postanowisz 90% energii przeznaczyć na rozwój firmy, z całą pewnością sukces przyjdzie do Ciebie stosunkowo szybko. Warto jednak, abyś miał świadomość, że za ten sukces zapłacisz spadkiem satysfakcji z realizacji pozostałych obszarów życia. Jeśli skierujesz uwagę po równo na kilka najważniejszych obszarów, ceną jaką zapłacisz może być zmniejszenie szansy na spektakularny sukces w którymkolwiek z nich.

Ważne jest, by +/- raz na pół roku wracać do tego koła. Analizuj postępy w realizacji wybranej ścieżki i na nowo podejmuj decyzję, gdzie w kolejnym okresie czasy kierować swoją energię.

 

Prawda druga:
Wchodzenie na szczyt jest kosztowne.

Być może lubisz sięgać po biografie ludzi wielkich i sławnych. Może zaglądasz też na listę 100 najbogatszych obywateli świata. Marzysz, że będziesz taki, jak oni. Możesz równocześnie odczuwać niechęć, kiedy przychodzi Ci wstać bladym świtem. Masz ochotę się wycofać, gdy trzeba wybrać między wygodą a ryzykowną inwestycją. Używasz tysiąca wymówek i usprawiedliwień, by odwlec rozpoczęcie realizacji planów i zadań.

Rośnie wówczas pokusa, by sukces innych przypisać wyjątkowym uwarunkowaniom i szczęściu. To usprawiedliwiłoby brak spektakularnych efektów u Ciebie. Prawda jest jednak taka, że droga na szczyt, bez względu na to, czy w obszarze biznesu, sportu czy rodziny, wymaga wysiłku. Codziennej, wytrwałej, mozolnej pracy. Ten wysiłek jest o tyle trudny, że na efekty przyjdzie nam czekać nie kilka dni, czy miesięcy ale wiele lat.

Ktoś by mógł spytać: „Po co się tak męczyć?” skoro na każdym kroku czeka mnie coraz więcej pracy, to może lepiej w ogóle nie ruszać z miejsca? Pozostawiam każdemu decydowanie za siebie. Wiem jednak, że ludzie pragną sensu, pragną celu i że egzystencjalna pustka wcale nie prowadzi do łatwego i przyjemnego życia. Wiem też, że jeśli na samym początku zweryfikujesz, co ma dla Ciebie naprawdę wielkie znaczenie, co nazywasz sukcesem w swoim życiu, to droga na szczyt nie będzie aż taka ciężka. Każda kropelka potu, każdy wczesny poranek, każdy pełen wyzwań dzień będzie niósł równocześnie przyjemność i satysfakcję.

 

Prawda trzecia:
Nie da się wchodzić równocześnie na kilka szczytów.

To trudna konfrontacja. Chciałoby się przecież równocześnie rozwijać biznes i budować rodzinę. Być świetnym fachowcem i utrzymywać doskonałą sylwetkę. Choć nie powiedziałabym, że niemożliwym jest osiąganie dobrych, czy nawet spektakularnych rezultatów w kilku dziedzinach, to jednak jestem przekonana, że nie da się równocześnie odkrywać, wdrażać i realizować kilku różnych sfer. Jeśli masz nadwagę, Twój związek się rozpada, a firma jest na etapie start-upu to polecam Ci zatrzymać się i dokonać wyboru. Zastanów się, która z tych sfer jest dla Ciebie obecnie najważniejsza. Ile poświęcasz czasu na zajęcie się nią? Przeznacz większość energii i zasobów na realizację tego obszaru i podejmij świadomą decyzję odłożenia w czasie pozostałych.

Dlaczego zachęcam do takich trudnych wyborów? Można robić kilka rzeczy równocześnie. Niestety wówczas efekty przychodzą z większym opóźnieniem i stają się mniej spektakularne. To tak, jakby równocześnie rozpoczynać pisanie kilku książek, albo w tym samym czasie rozpoczynać przygotowania do wspinaczki wysokogórskiej, turnieju rycerskiego i zawodów pływackich. Możesz mieć osiągnięcia w każdej z tych dziedzin. Łatwiej Ci będzie jednak na początek wypracować zmiany, pierwsze rezultaty, rytuały i nawyki w jednej z nich. Jestem przekonana, że sukces doda Ci wiatru w skrzydła, dzięki czemu osiąganie wymarzonych rezultatów w pozostałych sferach będzie dla Ciebie już dużo łatwiejsze.

 

Zanim więc ruszysz, by kontynuować swoją drogę po drabinie sukcesu, zapraszam Cię do zrobienia trzech rzeczy.

Po pierwsze zatrzymaj się, zastanów głęboko i zdecyduj, która z drabin faktycznie zaprowadzi Cię w miejsce, gdzie pragniesz być.

Po drugie przygotuj się na intensywny wysiłek. Poszukaj ścieżek i sposobów, w których będziesz mieć gotowość wytrwać pomimo przeciwności. Wybierz drogę, która sama w sobie będzie dawała Ci satysfakcję.

Po trzecie bierz się za jedno duże wzywanie na raz. Nic Ci nie da rozpoczęcie wszystkiego równocześnie, jeśli niczego nie ukończysz. Wybierz jeden, najważniejszy cel i tego wyboru się trzymaj.

 

Zgadzasz się ze mną? A może nie zgadzasz?
Napisz komentarz i udostępnij ten artykuł swoim znajomym!

Podziel się na:
  • Drukuj
  • PDF
  • Facebook
  • LinkedIn
  • Google Buzz
  • Twitter
  • MySpace
  • Blip
  • Dodaj do ulubionych
  • RSS
UA-55118160-2